OPOWIADANIE ZAKOŃCZONE

-----OPOWIADANIE ZAKOŃCZONE-----

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 18



     W końcu nadszedł ten wyczekany przez naszą grupę taneczną dzień. Na reszcie po tylu nastu godzinach ćwiczeń będziemy mogli pokazać na co nas stać. Jechałam właśnie autostradą, słońce wschodziło na horyzoncie. Co kilka minut ziewałam, niestety nie przepadałam nad porannym wstawaniem. Jednak dzisiejszego dnia pobudka nie była dla mnie koszmarem. Od samego rychłego rana byłam podniecona i zdezorientowana myśląc jak wyjdziemy na koncercie chłopców.
     Moja droga długo nie trwała, po następnych 7 minutach, zjazdem wjechałam do centrum wschodniego miasta. Włączyłam GPS, by znaleźć ulicę na której mieściła się arena, w której dzisiaj chłopacy mają koncert. Jak się okazało, była niedaleko, więc już po chwili stanęłam na parkingu dla personelu. Zgasiłam auto, wzięłam torbę treningową i wysiadłam. Przed budynkiem stał Chris z Oliverem, palili papierosy.
     -No dzieńdoberek, jak tam się czujesz? – zapytał Chris, gdy do nich podeszłam.
     -Doskonale, nawet wczesna pobudka nie wpłynęła negatywnie na mój humor – odpowiedziałam i objęłam chłopców na powitanie.
     -Dziewczyny są w szatni – oznajmił, a ja weszłam od razu do środka. Szłam labiryntem korytarzy i wypatrywałam umieszczonych co jakiś czas szyldów z napisem „Szatnie”. Kierowałam się drogą, którą wskazywały strzałki na nich zamieszone. Jednakże skręcałam w coraz to dłuższe korytarze, a szatni jak nie było, tak nie było. Postanowiłam, że zadzwonię do Rose, by po mnie wyszła. Wybrałam do niej numer i przycisnęłam słuchawkę do ucha. Nagle zza rogu wyszedł Niall, a mi ze strachu telefon wyleciał z ręki.
     -Przepraszam – powiedział Blondyn i schylił się po komórkę leżącą na podłodze – co się stało? Co tu robisz?
     -Szatni szukam – odpowiedziałam, z lekkim zdziwieniem, ponieważ nasze relacje nadal nie należały do najlepszych, a teraz Niall zdawał się zachowywać jakby nic nigdy było.
     -To w drugą stronę – stwierdził i wskazał palcem w przeciwnym kierunku.
     -Ach… czego mogłam się innego spodziewać – warknęłam z ironią. Chłopak zaśmiał się.
     -Masz szczęście, bo też idę do szatni, więc zaprowadzę Cię.
Szliśmy w ciszy, Niall parę kroków dalej ode mnie. Zastanawiałam się co wpłynęło na taki dobry humor u niego. Może to, że mają koncert dzisiaj? Całkiem możliwe.
    Gdy już byliśmy nie opodal, chłopak chwycił mnie w tali i wprowadził do pomieszczenia nad którym wisiał napis „Szatnie”.
     -Przyprowadziłem zgubę – oznajmił i przycisnął mnie do siebie w formie niezdarnego uścisku. Co temu człowiekowi jest? – pomyślałam. Spojrzałam na niego podejrzliwie, lecz on tego nie zobaczył, a już po chwili byłam w rękach Harry’ego, który pocałował mnie w usta. Przez pewien czas siedzieliśmy razem z chłopcami i czekaliśmy jeszcze na Zoe, Zayn’a i Milan’a. Wszyscy byli w świetnych humorach. Niespodziewanie do pomieszczenia wpadła Demi, a tuż za nią Zayn. Nieśmiała dziewczyna stanęła w progu i tak stała. Podniosłam się i mocno przytuliłam ją, a ona odwzajemniła mój uścisk.
     -Cieszę się, że Cię widzę – wyznałam Demi.
     -Ja także – odparła z uśmiechem.
W tej samej chwili do pomieszczenia przyszedł pewien mężczyzna, zajmujący się sprawami koncertu. Był chyba od zarządzaniaaa… od zarządzania wszystkim co nas nie interesowała, krótko mówiąc. Było go wszędzie pełno i wszędzie się rządził, co irytowało nie tylko mnie.
     -Możemy robić próbę generalną z naświetleniem i ubraniami – oznajmił – za 10 minut na scenie. Wszyscy!
Zanim się uszykowaliśmy, Zoe i Milan dojechali do nas i po 20 minutach byliśmy wszyscy gotowi na scenie.
     -Chyba mówiłem 10 minut, nie 20 – krzyczał Pan Irytujący.
     -Możemy przyjść za następne 40 minut – stwierdził Harry i zeskoczył ze sceny.
     -Nie! Nie ruszaj się już. Musimy zrobić próbę generalną, a nie posiadamy zbyt wiele czasu. Sam koncert ma trwać do trzech godzin. Co prawda mamy dopiero wpół do ósmej – mówił, chodząc w jedną stronę parę kroków i po chwili zawracając, robiąc tą samą liczbę kroków w drugą stronę – lecz, jak podliczymy Wasze wygłupy, oraz parę nieudanych momentów, które trzeba będzie poprawić i przerobić parę razy, to wtedy zobaczymy, że tak naprawdę mamy strasznie mało godzin. Weźmy także pod uwagę, że ludzi trzeba zacząć wpuszczać dobre parę godzin wcześniej. Ohhh… mamy przerażająco mało czasu! Zaczynam od razu! Wy tancerze, siedzicie za kulisami.
     -Tak, tak wiemy kiedy, kto wchodzi – oznajmiłam przewracając oczyma.
     -Zobaczymy. Dobra na miejsca!!!
   Po następnych paru godzinach, powoli byliśmy wykończenia. Najbardziej psychicznie. Nie tylko my tancerze, ale chłopacy także. Ten gościu był denerwujący, irytujący i nic innego nie mówił jak słowo „Powtarzamy!”.
     -Jak Wy z nim wytrzymujecie? – zapytałam chłopców, podczas jednej z króciutkich przerw.
     -Tak szczerze to poznaliśmy go wtedy kiedy Wy. Jakiś nowy jest, ale wszyscy są za by go wywalić, od razu po koncercie – powiedział Liam – ostatni koleś który nas przygotowywał bym spoko. Tylko właśnie mu się córeczka urodziła, więc poszedł na tatusiowe.
     -Tatusiowe? – zaśmiał się Louis z Zayn’em.
   Podczas następnej godziny treningu, chłopacy się zbuntowali i zarządzili by zrobić 30 minutową przerwę. Zadzwonili w tym czasie do swojego menadżera i poskarżyli mu się. Chłopcy razem z Zoe wyszli na dwór zapalić, a ja siedziałam z Rose i oglądałyśmy śmieszne filmiki na jej tablecie. Do pomieszczenia przyszedł Louis i ukradł mi Rose, a w zamian dał Demi, lecz po niespełna 5 minutach wpadł Zayn i ukradł Demi. Siedziałam, więc sama i przeglądałam jakieś strony internetowe. Tak zapatrzyłam się w ekran, że nawet nie zauważyłam wchodzącego Harry’ego, który klęknął naprzeciw mnie. Dopiero jak złapał mnie za kolana, ocknęłam się.
     -Cześć Kochanie – powiedział i ucałował mnie w czoło. Rozszerzył mi kolana, swoje ręce oparł o górę moich ud tak, że jego talia była między moimi nogami i zaczął oglądać razem ze mną. Po chwili jego ręce skrzyżowały się na mojej kości ogonowej i przyciągnął mnie bliżej siebie, w wyniku czego zleciałam z kanapy i jakimś trafem wylądowałam na jego brzuchu. Chłopak zaczął się śmiać. Siedziałam na nim okrakiem, a rękoma podparłam się podłogi, po obu stronach jego głowy. On przyglądał mi się i uśmiechał.
   Bez uprzedzenia do pokoju wszedł Louis.
     -Aha… ja pierdziele! – powiedział ze zdziwieniem, ale i śmiechem – ok, eee… co robicie?
     -A jak widać? – zapytał Harry.
     -Mam gumki, może chcecie?
     -Też je mam i jakby były mi potrzebne bym ich użył, ale jak widać nie są – odparł zirytowany.
     -Wygląda inaczej – stwierdził Louis i usiadł na kanapie, wpatrując się w nas – jeśli chcecie chwilę prywatności to ja mogę ogłosić, że tutaj zakaz wstęp do czasu dojścia.
     -Do jakiego czasu? – zapytał Harry, a ja położyłam otwartą dłoń na swoim czole z niedowierzenia – ej, ale ja naprawdę nie usłyszałem.
     -Do czasu dojścia – powtórzyłam, a Harry się podniósł na rękach.
     -Czy masz nam coś jeszcze ciekawego do powiedzenia, czy z łaski swej wyjdziesz i poszukasz Rose? Może to Wam popilnować drzwi do składziku, by czasem się nie otwarły i by prawda nie wyszła na jaw?
Louis zmrużył oczy, podniósł się i wyszedł, trzaskając drzwiami.
     -Co? – zapytałam Harry’ego.
     -Przechodziłem dzisiaj koło składziku na pierwszym piętrze i słyszę jak ktoś odklucza drzwi od drugiej strony, więc przyglądam im się chwile, a tu wychodzi Rose, a zaraz za nią Louis i trzyma jej bolerko. Wiesz, jak dla mnie wyglądało to jedno znacznie.
     -O kurwa – skomentowałam.
   Około godziny 15:00 był lunch. Poszliśmy wszyscy do stołówki, w którym był wystawiony szwedzki bufet. Liam i Niall przystawili stoły koło siebie, byśmy wszyscy mogli usiąść razem. Nałożyłam sobie trochę pieczonych ziemniaków oraz malutkie marchewki gotowane na parze.
     -Na diecie? – zapytał Liam, gdy zobaczył mój talerz.
     -Nie – doparłam – po prostu nie jestem wielce głodna.
   Jednak, gdy nadeszła godzina koncertu byłam głodna jak wilk i sama nie wiedziałam, czy to ze stresu, czy rzeczywiście żołądek domagał się pożywienia. Siedziałam na jednym z zepsutych głośników, który stał obok zepsutego sprzętu i uderzałam o niego nogami. Z tego miejsca dobrze było widać scenę. Fani przekrzykiwali muzykę, więc Pan Irytujący zarządził pogłośnienie. Łaził w tą i z powrotem wkurzając obsługę. Nastał czas na wejście Chris’a, Milan’a oraz Oliver’a. Weszli luzackim krokiem i z gracją wmieszali się w tło tak jak ćwiczyliśmy. Zastanawiałam się, czy równie dobrze wyjdę, gdy przyjdzie mój czas tańczenia. W tej chwili szczerze w to wątpiłam. Myślałam o najczarniejszych scenariuszach jakie mogą się wydarzyć. Bałam się, że zniszczę im koncert oraz wystawię się na pośmiewisko.
     -Dziewczyny za chwile wchodzicie – zabrzmiał głos z zakulisowych megafonów.
     -Chyba się zrzygam – stwierdziła Zoe, a my z Rose wybuchnęłyśmy śmiechem. Demi przyszła nas pocieszyć i zdopingować.
     -Bez nerwów, będzie dobrze – podpierałam dziewczyny na duchu, chociaż sama byłam na pograniczu puszczenia pawia ze stresu.
     -Wchodzicie – zabrzmiał ponownie megafon.
   Wbiegłyśmy na miejsca na które zaplanowaliśmy. Zaczęłyśmy tańczyć, było widać po Rose, że zapanowała nad strachem i tańczyła z płynnością, Zoe też nieźle szło, mi natomiast fatalnie, byłam w ogóle nie wyluzowana. Czułam się jak bym zamiast kończyn miała patyki, które nie da się w pełni kontrolować. Z czasem stawały się luźniejsze, ale nie na tyle bym czuła się z nimi komfortowo. Cóż, musiałam tańczyć na tyle na ile mi moje ciało pozwoliło. Po piosence weszłyśmy z powrotem za kulisy, przyszedł także Harry, Zayn i Liam, by się napić, zaś Niall i Louis rozbawiali publiczność na scenie. Harry mocno mnie przytulił i lekko zdyszany uwiesił się na mnie, Demi zaczęła chwalić Zayn’a, a następnie zaczęli się całować.
     -Idź całować się gdzie indziej – stwierdził Harry i klepnął Zayn’a w plecy, na co on próbował mu oddać nie odrywając ust od Demi.
     -Wchodzicie – usłyszeliśmy z megafonu. Tym razem wchodziłam ja, Rose, Chris i Milan. Tańczyliśmy w parach do piosenki „Kiss You”. Gdy tańczyłam z kimś  było mi lepiej i coraz mniej odczuwalny był mój paraliż kończyn. Zaczęliśmy się coraz bardziej wydurniać z tańcem, lecz po chwili przystopowaliśmy, ponieważ Louis, Niall i Zayn zaczynali powoli się śmiać z nas. Na koniec piosenki układ choreograficzny był taki, że kończymy ją stając koło chłopców. Niespodziewanie dostałam buziaka w policzek od Harry’ego, a moje nogi zamieniły się w watę. Kurwa. Nie pomogło mi to, teraz miałam dwie następne piosenki przerwy ale bałam się wyjść z powrotem. Czego się bałam? Sama nie wiem… Możliwe, że dziwnych spojrzeń fanek?
   Jednak nieoczekiwanie Zayn ogłosił na scenie, że chciałby jeden urywek piosenki zadedykować wyjątkowej dla niego osobie. Wszyscy słuchali z niecierpliwieniem, aż skończy, by dowiedzieć się kogo miał na myśli.
     -To dla Ciebie Demi. Kocham Cię! – krzyknął, gdy skończył, a Demi miała ochotę zapaść się pod ziemie choć stała z nami za kulisami. Publiczność zaczęła wrzeszczeć i prosić by Demi wyszła na scenę, jednak Zayn wiedział, że jest to nie możliwe, chyba, że mamy ją potem wynosić noszami.
     -Trochę kontrowersyjne – skomentował przy nas Pan Irytujący i nie czekając na nasze odzywki odszedł.
   Niall od pewnego czasu stał się jakiś zdenerwowany, chodził w tą i z powrotem, zaczął obgryzać paznokcie i chamsko się odzywał na jakiekolwiek pytania zwrócone do niego. Tuż po następnej piosence, nieśmiało poprosił o głos i oznajmił, że on też chciałby coś zaśpiewać dla ważnej dla niego osoby.
     -Poznaliśmy się co prawda nie dawno – zaczął – ale już od pierwszego spotkania mi się spodobałaś. Mój wzrok był utkwiony na treningach na Tobie i tylko i wyłącznie na Tobie – Rose zaczęła mnie dźgać łokciem, a ja nie reagując słuchałam uważnie Niall’a – co prawda nie najlepiej zaczęła się nasza znajomość. Cały czas nie wiedziałem co robić, gdy dowiedziałem się, że jesteś przyjaciółką mojej przybranej siostry Demi. Miałem do niej żal, że nie powiedziała mi i nie pomogła jakoś zbliżyć się do Ciebie. Przepraszam ją za to, a Ciebie za to, że byłem dupkiem i maminsynkiem i, że nie zrobiłem więcej by Cię zdobyć. Tak bardzo jestem w Tobie zakochany, sądzę, że to prawdziwa miłość. Prosto mówiąc chyba Cię kocham Claudia.
     -Co kurwa?! – warknęłam wkurzona – jak on śmie takie rzeczy gadać przed ludźmi.
     -Ja go zabije – ryknął Harry i chciał wyjść na scenę, ale został zatrzymany przez resztę – jeszcze mi kurwa, fałszywizna jedna Ciebie chcę zabrać! Ja go zamorduję – krzyczał Harry.
   Została ogłoszona chwilowa przerwa techniczna, wszyscy spotkali się za kulisami. Ja czekałam, aż zobaczę Niall’a. Gdy się pojawił, ruszyłam jego kierunku z nie małymi obelgami.
     -Co Ty sobie kurwa wyobrażasz?! – zapytałam, drąc się na niego.
     -Co Ci odbiło Niall – powiedział Liam – przecież Harry jest z Claudią. I chciał to ogłosić oficjalnie dzisiaj. Jak to teraz będzie wyglądało? Co reporterzy napiszą?! Ja pierdziele nie chcę tego widzieć.
    Niall stał i nic nie mówił, tylko obserwował.
     -O co z tym wszystkim chodzi Niall? Przecież Ty mnie nawet nie znasz? Mało spędzaliśmy czasu! Prawie w ogólę. Co Ci odbiło by coś takie mówić? Chcesz Harry’ego wkopać w coś? Przecież Ty mnie nie kochasz! – mówiłam do Niall’a, lecz wyglądał jakby nie słuchał. Wszyscy byli strasznie podenerwowani tym co zrobił Blondas.
     -Ja Cię zabije chłopie – warknął Harry, cały czas trzymany przez Louisa – zrujnowałeś mi związek. Wiesz jak to będzie wyglądało teraz w telewizji? Jak ja będę wyglądał z nią?
     -Zrujnował Ci związek? Jak będziesz wyglądał ze mną? – zapytałam Harry’ego –  ale przecież nic się nie stało między Tobą, a mną.
     -Ale wiesz jak to będzie wyglądało w telewizji teraz – krzyknął do mnie.
     -Czyli mam rozumieć, że jesteś z dziewczyną tylko wtedy, gdy dobrze na to telewizja patrzy? Albo dobrze w niej wyglądacie? Poza tym nie krzycz na mnie! Nie życzę sobie tego! W takim razie ok, znajdź sobie kogoś nowego, na którego telewizja będzie dobrze patrzała.
     -Przecież wiesz, że nie o to mi chodziło Claudia – krzyknął za mną Loczek, lecz ja już wyszłam z pomieszczenia.
   Co za frajer! Co za koszmarny dzień! – myślałam idąc korytarzem przed siebie. Zbierałam myśli i analizowałam co właściwie się wydarzyło. Byłam tak zła, że cała zebrana we mnie złość, aż mnie bolała. Udało mi się ustalić, że „mój chłopak Harry” jednak był baranem, jakim go widziałam na samym początku. Niall? Niall nie wiem czego oczekiwał i co chciał zyskać, tego zupełnie nie wiem. Usiadłam na murku na zewnątrz budynku i rozpłakałam się. Wybrałam numer do Alex’a.
     -Halo? – odezwał się głos mojego brata.
     -Cześć, masz chwilę?
     -Jasne, co się stało, czemu płaczesz?
     -Bo nie miła sytuacjaaaa… wynikła na koncercie, bo, bo,bo Niall wyznał, że mnie kochaaa, a Harry, że nieee… i teraz siedze rozryczana na zewnątrz…. i nie wiem co mam robić, boli mnie serce i dodatkowo na całą publiczność…
     -Co? Nic nie zrozumiałem przez ten Twój płacz, jestem niedaleko już jadę – oznajmił i rozłączył się.
Chwilę później jego samochód wjeżdżał na parking przy którym stałam. Wyszedł z auta, a ja do niego podbiegłam i przytuliłam go, wybuchając rykiem.
     -Już nie płacz, wszystko będzie dobrze. Zaraz skopię dupę temu przydupasowi. Uspokój się i wyjaśnij co dokładnie się stało.
Tak też zrobiłam, powiedziałam mu wszystko, a on nadzwyczajnie wszystkiego wysłuchał.
     -Chcę do domu – powiedziałam i znowu na chwilę wpadłam w histerię.
Nagle w drzwiach pojawił się Niall.
     -Cześć – powiedział niepewnie i chyba zdziwił się, że jestem w objęciach innego chłopaka. Nawet nie jestem pewna czy wiedział, że to mój brat.
     -To jest mój brat – podniosłam się i podeszłam do Blondasa – pewnie nawet o tym nie wiesz. To jest dobry argument na to, że mnie nie znasz.
     -Wiem, że to Twój brat. Alex się nazywa, widziałem go jak byłem u Demi. Chciałem Cię przeprosić i od razu powiedzieć, że Cię Harry szuka. Jest zrozpaczony i odmówił wejścia na scenę dopóki Cię nie zobaczy.
Po chwili przemyśleń powiedziałam – normalnie miałabym to gdzieś, ale że niektórych z Was bardzo lubię, nie zrobię Wam tego i pokaże mu się, byście do końca nie mieli skopanego koncertu.
     -Dziękuje Ci bardzo i przepraszam – powiedział Niall i zniknął zza framugą. Chwyciłam Alex’a za rękę i razem poszliśmy korytarzem w stronę kulis. 
   Harry rzeczywiście nie najlepiej wyglądał siedział na kanapie z dłońmi na twarzy.
     -Widzisz mnie, teraz pędź na scenę – powiedziałam bez uczucia. Chłopak wstał i chciał się do mnie przytulić jednak ja odepchnęła go. Chłopacy go chwycili i pociągnęli w stronę wyjścia na scenę.
Końcówka koncertu szła jak po maśle, nie było już więcej niezaplanowanych sytuacji. Ja siedziałam w ciągłym towarzystwie Alex’a, który był bardzo zafascynowany jak wygląda praca za kulisami koncertu. Kiedy koncert się skończył wszyscy zaczęliśmy sobie gratulować i wyściskiwać się w szatni. Niall jakby zapomniał co zrobił niespełna półtorej godziny temu, Harry cały czas wpatrywał się we mnie ze smutkiem, jednak ja udawałam, że go nie widzę.
     -Spotkamy się jutro? – zapytałam mnie Loczek, gdy wychodziliśmy z areny.
     -Nie wiem – odpowiedziałam – nie wiem czy będę miała chęci się z Tobą widzieć.
     -Straszliwie Cię przepraszam, byłem zły na Niall’a i na całą sytuację. Przepraszam Skarbie – mówił dorównując mi kroku, po chwili chwycił mnie za ramiona i obrócił do siebie – błagam wybacz mi! Naprawdę Cię kocham!
   W tym momencie moje wargi lekko uchyliły się i jedyne co widziałam prócz Harry’ego to wściekły, przyglądający się nam wzrok mojego brata. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Byłam zagubiona. Sama nie wiedziałam co do niego czuję. Zlekceważyłam go i choć moje oczy stawały się coraz bardziej szkliste, szłam pewnie przed siebie. Nie dam po sobie poznać, że mnie bardzo zranił.  Przekonałam się niejedno krotnie, historia lubi się powtarzać…

Hej Wszystkim :* Strasznie Was przeprasza, że po tak długim czasie napisałam następny rozdział. Niestety nie miałam czasu, ponieważ miałam prawie miesięczny wyjazd do Polski i nie było kiedy przysiąść i napisać. Ale już jest rozdział 18 :) Jest trochę dłuższy, nie wiem czy to dobrze, czy też źle, oceńcie sami :)
Dziękuję Was bardzo za wejścia i komentarze pod poprzednim rozdzialikiem :) Od razu odpowiadam na wysłane do mnie pytanie: NIE, NIE ZAWIESIŁAM BLOGA ;) Gdybym to zrobiła, napisałabym o tym. Jednak informuję Was, że jest to jeden z ostatnich rozdziałów, ponieważ opowiadanie zakańczam :)

Mam do Was pytanie związane z tą kwestią: Czy jeśli zaczęłabym pisać nowe opowiadanie o trochę innej fabule to czytalibyście? Bardzo proszę o odpowiedź w komentarzach, jeśli będziecie chcieli dodam w następnym poście opis fabuły następnego opowiadania :)
Pozdrawiam <3

8 komentarzy:

  1. JEST ! doczekałam się ♥ ♥ ♥ ♥ następny rozdział ! ♥
    cieszę się ze go nie zawiesiłaś ♥ ale zmartwiła mnie wiadomosc z zakończeniem :((((((( nieee już???? czemu???? :((((
    Tak ja bym czytała ! ♥ Pisz następne opowiadanie !!! Masz jedną czytelniczkę gwarantowaną :*
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się tak szybko pierwszego komentarza :) Dziękuje Ci, że moja praca Ci się podoba :) Zakańczam, ponieważ na wszystko w końcu przychodzi pora :)
      Bardzo się ciesze, że będę miała jedną czytelniczkę, gdybym zaczęła pisać następne opowiadanie :)
      Także pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Kochana nareszcie! Świetny rozdział! Czekam na następny! A co do nowego opowiadania to jestem bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest genjalny chciala bym.wiedziec.co sie stanie dalej ależ cóż szkoda ze juz nie będę czytać tych historyjek które wywierały u mnie śmiech lub płacz napewno bede czytać twojego bloga pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie jest! Ale opłacało się bo rozdział jest GENIALNY! :* Twojego bloga pewni będę czytac, ale czekam na fabułę w następnym poście. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nareszcie się doczekałam :) Super rozdział czekam na next i myślę że nie pojawi się po miesiącu jak ten :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały *_* Genialny :* szkoda ze już koniec :((
    ale jest nadzieja na następne opowiadanie, które oczywiscie bede czytała <3
    czekam na recencje i oczywiście na nowy rozdział :**

    OdpowiedzUsuń