OPOWIADANIE ZAKOŃCZONE

-----OPOWIADANIE ZAKOŃCZONE-----

poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 11


Oczami Demi Booth

Niall wydzwaniał do mnie od samego poranka. Cokolwiek mój przyjaciel chcę ode mnie, zdaje sobie sprawę, że musi być to problem poważny, ponieważ chłopak sam należy do ludzi uwielbiających spać. Nękana telefonami powtarzającymi się co 15 minut, stwierdziłam, że dalsze próbowanie zaśnięcia nie ma zupełnie sensu. W końcu po setnym sygnale odebrałam komórkę.
   -Tak Niall?
   -W końcu odebrałaś. Mam mały problem i musiałbym się wygadać, masz czas by się spotkać?
Przerejestrowałam zadania na dzisiaj.
   -Raczej tak, ale tak o…
   -Za 40 minut? – wtrącił chłopak.
   -Wiesz która jest godzina Niall ?! Posiadacie zegarek w tym waszym hotelu?
   -No dochodzi 9:00. Proszę Cię Demiii! Moja siostro! Błagam Cię!
   -Widzę, że naprawdę musi być to poważna sprawa. No niech Ci będzie o tej wczesnej porze. To wleć do mnie, a potem gdzieś pójdziemy.
   -Ok. Za 30 minut jestem.
   -Nie! Niall! Mówiłeś za 40 minut… - krzyknęłam do słuchawki, jednak chłopak już tego nie usłyszał, ponieważ się rozłączył.
Z oporem wyszłam z łóżka. Otwarłam okno i ciepłe, lecz świeże powietrze natychmiast wleciało do mojego pokoju. Zaczęłam się zastanawiać w co się ubrać. Po dłuższym czasie z powodu małej ilości czasu do przyjścia mojego przyjaciel postanowiłam pospiesznie założyć szare jeansy oraz jeansową koszulę obwiązaną ku dołowi. Stwierdziłam, że świetnie będą pasowały do tego zestawu moje nowe białe conversy. Gdy schodziłam schodami na parter zadzwonił dzwonek do drzwi.
   -Kochanie to ktoś do Ciebie? – odezwała się moja mama z kuchni.
   -Tak, to Niall – odpowiedziałam.
Drzwi wejściowe w większości zrobione były z matowego szkła, więc doskonale widziałam za nimi sylwetkę chłopaka. Niall rzucił mi się na szyję od razu po tym jak mu otworzyłam.
   -Błagam pomóż mi – szepnął mi do ucha. Już wiedziałam, że nie jest dobrze. Coś się musiało wydarzyć w jego życiu, ponieważ szczerze powiedziawszy jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
   -Dobrze Niall, pomogę Ci na tyle na ile dam radę – odpowiedziałam, czule głaskając chłopaka po jego blond czuprynie.
Zaprosiłam go do salonu, w którym czekała już moja mama i gdy tylko Niall pojawił się w środku, rzuciła się na niego serdecznie go obejmując – lub bardziej nazwałabym to duszeniem go.
   -Niall jak ja Cię dawno nie widziałam – zaczęła, obejmując jego twarz w rękach i oglądając go z każdej strony – jak Ty wymężniałeś. Moja cała rodzina uwielbiała Niall’a, tak samo jak jego rodzina uwielbiała mnie i moją siostrę. Przez to, że razem się wychowywaliśmy byliśmy bardzo zżyci ze sobą.
   -Miło ciocię znowu widzieć – odpowiedział nieśmiało. Jego policzki były już całe czerwone od miętolenia przez moją mamę, zaś jego ułożona fryzura… nie była już tak ułożona. Jednak Niall z całej piątki najmniej się przejmował jak wygląda i sądzę, że w tej chwili nawet nie zauważył jak jego włosy oklapły.
   -Jadłeś śniadanie? – zapytała opiekuńczo moja matka.
   -Szczerze powiedziawszy to nie zdążyłem – odparł.
   -To zjecie razem z Demi, bo ona też tak się guzdrała, że nie zdążyła. Posłałam mamie porozumiewawcze spojrzenie. 
Po śniadaniu usiedliśmy z blondynem na kanapie w salonie. Nasza rozmowa krążyła na razie w wspomnieniach z przeszłości.
   -To o co chodzi Niall – przerwałam w końcu nasze wspominki.
   -No nie wiem jak zacząć… no bo mam problem…
   -Najlepiej zacznij od początku – doradziłam.
   -Bo my mamy ten koncert i jak pewnie wspominaliśmy Ci, w tle mają tańczyć tancerze, no i mamy już od jakiegoś czasu z nimi próby ale, że okazali się być naprawdę fajni to często widzimy się z nimi prywatnie… no wiesz imprezy, spacery, wypady i tym podobne. I w ich formacji jest czterech facetów i trzy dziewczyny.
   -Zakochałeś się ? – przerwałam mu śmiejąc się pod nosem.
   -Skąd wiesz? – zapytał bardzo zdziwiony.  
   -Nie widziałam Cię nigdy w takim stanie. Potem wzięłam pod uwagę, że nigdy nie byłeś „zabujany” w dziewczynie i tak jakoś samo wyszło.
   -No przyznaję. Nie wiem co mam robić. Ona jest taka ładna. I jeszcze dodatkowo mega się z nią gada.
   -W takim razie działaj – powiedziałam posyłając mu uśmiech, jednak on nie odwzajemnił go.
   - Nie wiem co mam myśleć, bo ostatnio było takie jedno dziwne zdarzenie. Byliśmy na imprezie wszyscy razem. To było w pierwszy dzień jak się poznaliśmy. I tak się złożyło, że tańczyłem z nią wolnego i tak wiesz… coraz bardziej się zbliżaliśmy do siebie, lecz ona potem stwierdziła, że przesadzamy i zaproponowała drinka. Zgodziłem się i szedłem tuż za nią do baru, jednak po drodze zaczepił mnie Liam i zaczął gadać o tym jak widział nas tańczących… pogratulował, jakby było czego i ja ruszyłem znowu w stronę baru. Widziałem między tłumem jak stoi oparta o ladę i wpatrywała się w prawo. Potem jak barman podał jej drinki poszła w tamtą stronę, a ja właśnie w tym samym momencie podszedłem w miejsce gdzie ona stała. Zauważyłem, że stoi na zakręcie, miała minę jakby zobaczyła coś przerażającego, szybko odwróciła się na pięcie i z tą samą miną ruszyła pędem do przodu, lecz po chwili Harry zatarasował jej drogę i wleciała w niego razem z drinkami. W tej samej chwili ja ruszyłem w ich stronę, cały czas wpatrywałem się w tok zdarzeń. Ona zaczęła go przepraszać, co najmniej na to wyglądało i tak ślicznie, delikatnie ścierać swoją dłonią JEGO koszule – słowo „jego” wycedził przez mocno zaciśnięte zęby – i ona go ominęła i wbiegła w tłum ludzi, a Harry poszedł za nią. Poszedłem za nimi, lecz zniknęli mi w tłumie i dalej nie wiem gdzie się podziali.
   -Pewnie coś się stało i jestem pewna, że miałbyś plusy gdybyś poszedł za tą dziewczyną. Ale, że raz zmarnowałeś szansę, nie oznacza, że następną zmarnujesz.
   -No wiem ale to nie wszystko. Potem my wszyscy szukaliśmy Harry’ego i Claudii. Nigdzie ich nie było, została jedynie torebka Claudii i dziewczyny ją zabrały by jej oddać. Strasznie się martwiliśmy, bo komórka Claudii była w jej torebce, a Harry nie odbierał, a potem miał wyłączony telefon. Ale nic nam nie pozostało jak czekać na jakiś odzew.
   -I jaki był finał – zapytałam, naprawdę wciągnięta tą historią.
   -Harry wrócił około południa i powiedział, że przez noc był z Claudią. Ja od razu wybiegłem z pomieszczenia… - zakończył, a jego oczy zrobiły się jak dwa błyszczące się szkiełka.
   -I sądzisz, że oni... wtedy?
   -Nie wiem ale wiesz jaki jest Harry – stwierdził i spuścił smętnie głowę – obawiam się, że tak. Tym bardziej, że widziałem jak na nią patrzy. Wiesz… ten jego wzrok jest inny gdy patrzy na dziewczynę, która mu się podoba,
   -Tak wiem, jeszcze pamiętam.Ciężka sprawa.
   -Ciężka sprawa?! To jest niczym armagedon! Jeszcze niczego takiego nie czułem do dziewczyny. Nigdy. Rozumiesz, nigdy! A tu nagle mój przyjaciel postanowił sobie ją przelecieć.
Rzadko widywało się Niall’a w tak beznadziejnym humorze. Nawet długi brak jedzenia nie psuł mu tak humoru i nie sprowadzał do takiego stanu w jakim obecnie się znajdował. Nie miewałam takich sytuacji związanych z nim i w tej chwili naprawdę nie wiedziałam co poradzić mojemu przyjacielowi. Przysunęłam się do niego i objęłam go. On zrobił to samo, a po chwili poczułam jego łzy na moim gołym ramieniu.
   -Przepraszam, że to powiem ale teraz w jakimś stopniu czujesz to co ja czuje przez tyle lat.
Chłopak oderwał głowę i na mnie spojrzał pytająco, lecz po chwili się domyślił.
   -Rzeczywiście – przyznał, a mi także łza wyleciała z oka – tylko z tym wyjątkiem, że Zayn do Ciebie coś czuję. A Claudia do mnie nic.
  -Tak… Zayn do mnie. Bardzo śmieszne.
  -No naprawdę – wtrącił Niall.
  -Naprawdę? Gdyby coś do mnie czuł to cholera nie leciałby na inne laski. Niall co Ty wygadujesz! Nie widzisz tego?! On ma mnie w dupie, a ja tylko łudzę się tym, że kiedyś Zayn zrozumie. Przez tyle lat… tyle lat tylko o nim myślę. Tylko on mnie najbardziej interesuję. Strasznie boli gdy uświadamiam sobie, że nigdy nic z tego nie będzie. A te Twoje gadanie, że to tylko kwestia czasu jak będziemy razem to kompletne bzdury! Bardzo mnie boli dawanie mu rad miłosnych. Tym bardziej, że wszystko co wymyślę, dostaję zupełnie inna dziewczyna. A przecież wiadomo jakie pierwsze pomysły wbijają do głowy… te które sami chcielibyśmy przeżyć. Ostatnio doradziłam mu by napisał list miłosny do tej swojej ostatniej dziewczyny. Wiesz ile bym oddała by ten list był zaadresowany na moje nazwisko?! Niall nawet nie zdajesz sobie sprawy jak cierpię! – wyżalałam się, a łzy płynęły jak z wodospadu – czasem myślę, że w obecnej chwili zrobiłabym jednak wszystko by o nim zapomnieć, a nie by on był ze mną, bo to i tak jest nierealne.  Szczerze to męczę się, gdy się z Wami spotykam, co najmniej, gdy w towarzystwie jest Malik. Mój wzrok co chwila jest na jego twarzy. Chociaż nie chcę, cały czas go obserwuję. Przyglądam mu się z ogromny zaciekawieniem. Nie wiem Niall czy wiesz jak to jest… jeśli rzeczywiście się tak zakochałeś w tej dziewczynie to pewnie niedługo się przekonasz. Chociaż z całego serca bracie nie życzę Ci tego, bo Cię kocham i nie chcę byś cierpiał tak jak ja z miłości.
By się odprężyć i zapomnieć o naszych problemach, postanowiliśmy wyjść na miasto. W końcu mogłam pokazać się w moich nowych conversach. Szłam przy boku mojego najlepszego przyjaciela i próbowałam nie dopuszczać żadnych myśli związanych z Zayn’em. Doszliśmy do jednego z centralnych miejsc Los Angeles, w którym mieściło się mnóstwo sklepów z odzieżą. Dopiero wtedy Zayn zupełnie wyleciał mi z głowy. Potrzebowałam kurtki na zimniejsze dni, które co prawda były tutaj rzadkością ale jednak się zdarzały. Niall zaproponował mi pomoc jednak już po minięciu pierwszej restauracji, nie było go koło mnie.
I stwierdziłam, że pójdę sama, a on mnie dogoni. Wchodziłam do wszystkich sklepów jednak żadna z wystawionych kurtek nie rzucała mnie na kolana. Mój przyjaciel po pewnym czasie mnie dogonił i pomagał mi w wyborze jednakże on sam przyznał, że nie widzi nic ciekawego. No cóż, kupi się innym razem. Gdy szliśmy promenadą parę osób nas zaczepiło, gdyż rozpoznali Niall’a i prosili go o autograf lub szybkie wspólne zdjęcie – które to mi przyszło zrobić. Zdarzyło się nawet, że jeden facet zapytał czy jesteśmy razem, na co Niall odpowiedział: „Nie, to moja siostra” i pocałował mnie w czubek głowy, niczym kochający starszy brat młodszą siostrę. Chłopak jest wspaniały, jego przyszła żona będzie miała z nim dobrze, jestem tego pewna.
Usiedliśmy w kawiarni. Promenada zaczęła zapełniać się ludźmi, którzy przyszli tak jak my na zakupy. Zamówiliśmy po małym deserze lodowym i shake’u. Niall należy do osób niezdarnych i już po chwili trochę bitej śmietany wylądowało na jego koszulce. Na nieszczęście dzisiejszego dnia założył ją czarną, więc plamę  będzie widać.
   -Zaraz przyniosę Ci chusteczki – oznajmiłam i wstałam od stolika. Podeszłam do lady na której stały serwetki i wzięłam ich kilka.  W tym samy czasie zauważyłam kątem oka dłonie podążające od tyłu, które zasłoniły moje oczy. Automatycznie jedną ręką chwyciłam owe dłonie. Chwilę później poczułam miły dotyk ust na moim policzku. Zapach jaki poczułam powiązany razem z dotykiem wywołał ciarki na mojej skórze. Doskonale znałam ten zapach. To on śni mi się każdego dnia.
   -Cześć Zayn – powiedziałam cicho.
   -Skąd wiedziałaś – zapytał zdziwiony, odsłaniając mi oczy.
   -Jakoś tak… - odpowiedziałam i ruszyłam z powrotem do stolika przy którym siedział Niall.
Zayn poszedł za mną.
   -Ooo… siema Niall – odezwał się, lecz z obojętnością w głosie. Niall na to tylko poruszył głową w górę. Dałam blondynowi chusteczki i usiadłam. Zayn przysiadł się i zaczęliśmy gadać. Zauważyłam, że między chłopcami nie zupełnie gra. Musieli o coś się pożreć. Z drugiej strony to tylko chłopacy, mają prawo się pokłócić tym bardziej, że od ostatnich paru miesięcy spędzają ze sobą prawie 24 godziny na dobę.
   -Zaraz przyjdę – krzyknął nagle Niall, zerwał się z krzesła i wybiegł z kawiarni. Przez okno zauważyliśmy go jak podchodzi do Claudii. Zrobił to samo co Zayn mi, czyli zaszedł ją od tyłu i zasłonił jej oczy. Z jego opowiadań dobrze wiedziałam, że to chodzi o tą samą Claudie, która mieszka za moim płotem. Która może mieć wszystkich chłopaków ze szkoły (jak się teraz okazało, nie tylko ze szkoły), która należy do elity szkolnej i która jest moją najlepszą koleżanką. Jednak coś dawało mi sygnał by nie mówić chłopakom o tym, a przede wszystkim Niall’owi. Claudii też nie zamierzałam teraz tego mówić. Zdawałam sobie sprawę, że gdybym to wyznawała na lewo i prawo z pewnością była bym bardzie lubiana, choćby w szkole… ale po co mi to? Nie potrzebuję takiej przyjaźni. Chociaż jestem jednego pewna, że Claudia kumpluję się ze mną nie dlatego, że mam sławnych przyjaciół. I takiej przyjaźni chcę.
   -Moja kochana Demi – zaczął Zayn, a ja od razu oderwałam wzrok od szyby, moje serce zaczęło bić o wiele mocniej, niż normalnie – pamiętasz jak zawsze dawałaś mi rady? Co do wiesz, dziewczyn?
Poczułam jakby na moje serce zaraz miał zlecieć duży głaz.
   -Pewnie, że pamiętam Zayn – odpowiedziałam jednak wraz z przełykaną śliną zjadłam końcówkę jego imienia.
   -Kurde, no bo znowu mam problem… ostatnio na koncercie była nowa wizażystka i ona ma córkę, która przychodziła i się od swojej matki uczyła i kurczę no jest strasznie ładna… tak się w niej zabujałem jak w żadnej – stwierdził, na co ja pomyślałam: „mówisz tak za każdym razem Zayn” – no i spotkaliśmy się już wiele razy i jakoś tak się złożyło, że się zapytałem czy by czasem nie chciała spróbować, wiesz… byśmy byli parą, no i ona się zgodziła.
„Co się dziwić, każda by się zgodziła” – pomyślałam. Łubudum… głaz spadł na moje podziurawione serce. Znowu! Zayn znowu nie jest singlem.
   -I jak wam idzie? – zapytałam, udając zachwyconą i ciekawą, jednakże mój głos mówił w tej chwili zupełnie co innego.
   -Na razie świetnie, dziękuje – oznajmił uradowany.
   -To w czym mam pomóc Ci?
   -Bo nie długo są jej urodziny i kompletnie nie wiem co jej kupić. A że jesteś kobietą to mam nadzieję, że mi doradzisz.
Nagle zadzwonił mu telefon. Zerwał się i wyciągnął swojego iPhona z kieszeni spodni. Zaczął stukać palcami w ekranik i uśmiechnął się słodko.
   -Ooo… Demi będziesz miała szansę ją poznać – powiedział i zaczął rozglądać się przez okno. Po chwili do kawiarni weszła czarno włosa dziewczyna, a twarzy Zayn’a nie dało się opisać słowami. Był cały rozpromieniony.
   -Hej, jestem Christina – dziewczyna podeszła wpierw do mnie i podała mi rękę, uśmiechając się.
   -Cześć Demi – odpowiedziałam i spuściłam wzrok na brudny półmisek od deseru lodowego.
   -Cześć kochanie – usłyszałam Christine, a potem dźwięk jaki towarzyszy przy dawaniu buziaka w usta.
   -Co tam skarbie? Gdzie się wybierałaś? Mam nadzieję, że nie na randkę, co? – wypytywał ze śmiechem Zayn. Dziewczyna zachichotała i dała mu całusa w policzek. Łzy zbierały mi się w oczach, zaczęła szybko mrugać by się ich pozbyć, jednak powoli nic to nie dawało.
   -Wiesz co Zayn ja już pójdę, bo widzę, że coś Niall długo nie przychodzi – odezwałam się – do zobaczenia.
   -Eeee… zabujał się w tej Claudii, a przecież wie dobrze, że nie ma szans. Uważam, że Harry ma większe, ale widzę, że ta dziewczyna wcale nie jest chętna na ich zaloty, nie wiem czemu ale tak mi się wydaję. No dobra to do zobaczenia Demi – powiedział i wstał by mnie przytulić.
   -Miło było Cię poznać Christin, mam nadzieję, że do zobaczenia – skłamałam i czym prędzej wyszłam z kawiarni. Przez chwilę szłam przed siebie wpatrzona w betonowy chodni, jednak już po chwili wpadł we mnie Niall.
   -Coś się stało? – zapytał i od razu mnie objął.
   -Tak, do Zayn’a przyszła jego nowa dziewczyna – zaczęłam wraz z tym płacząc mu w rękaw – i powiedziałam do jego dziewczyny, że mam nadzieje, że do zobaczenia, a tak wcale nie jest! Niall ja nie chcę jej już nigdy więcej na oczy widzieć! Nigdy! Mam już jej dosyć na pierwszy raz! Niall mam już wszystkiego dosyć!

Hej Wszystkim :D Co u Was? :)) Chciałam podziękować za wszystkie wejścia oraz komentarze <3 cieszę się, że mój pierwszy w życiu blog z opowiadaniem przypadł komuś do gustu ;) Rozdzialik 11 :D chyba najdłuższy ze wszystkich jak na razie ;)) Miłego czytania <3 ;*

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 10




Sama nie wiem ile łącznie przebiegłam, wiem jedynie, że zaraz padnę. Mój przeciwnik trochę spauzował i zrobił sobie przerwę. Jednak widać, że nie odpuści. Gdy on stanął, ja wzięłam pięć głębokich oddechów i ruszyłam szybkim krokiem dalej. Czułam, że on wie, że nie ma konkurencji i to tylko kwestia czasu jak mnie w końcu złapie. Podążałam z powrotem w stronę ulicy, jednak uciekanie po plaży nie było dobrym patentem. Co chwila odwracałam się by zobaczyć czy Will skończył już swoją przerwę i czy czasem znowu nie biegnie. Marzyłam by ten chłopak darował sobie i poszedł w drugą stronę. Jego pauza trwała trochę więcej niż się tego spodziewałam i bez problemu dotarłam na betonową drogę. Już nie odwracałam się tak często. Jednakże po chwili usłyszałam ponownie biegnące kroki. Ruszyłam na nowo na łeb na szyję przed siebie. Biegłam ile tchu, ale niestety nie odpoczęłam na tyle na ile było by mi to potrzebne. Byłam coraz bardziej zrezygnowana. Chciałam się już poddać. Niechaj się dzieje co ma się dziać, pomyślałam. Wbiegłam na drewniany chodnik idący w stronę plaży. Drewniane deski pod nogami uginały się skrzypiąc. Po chwili nie tylko moje kroki dało się usłyszeć, lecz także osoby biegnącej za mną. Już nie dawałam rady. Poczułam uderzenie z boku i wylądowałam na piasku. Zamknęłam oczy, zaczęłam płakać i wyrywać się. Mój przeciwnik starał się usiąść na mnie okrakiem, lecz ja machałam ile sił nogami i rękoma.
   -Już Claudia! Uspokój się! Wszystko jest dobrze. To tylko ja. Harry. Harry Styles. Nie pamiętasz. – usłyszałam cichy głos, przeplatający się z moimi jękami. Moje ręce zostały przytwierdzone do piasku, na wysokości głowy. Zaczęłam głęboko oddychać i pomału otwarłam oczy. Rzeczywiście nade mną siedział Harry.
   -Co Ty tutaj robisz? – zapytałam cichym wyczerpanym głosem.
   -A myślałaś, że Cię zostawię? – odpowiedział pytaniem, lekko uśmiechając się. Omijałam jego wzrok, który był skupiony na mojej twarzy. Było to łatwe, ponieważ był ode mnie wyższy i nawet siedząc na mnie jego głowa była wyżej niż moja.
   -Już się trochę uspokoiłaś?
   -Chyba tak – odparłam. Podniosłam wzrok by spojrzeć w jego oczy, lecz jako pierwsze moją uwagę przykuło mocno zaczerwienione miejsce na jego szczęce. Spojrzałam na niego pytająco.
   -Tak, to Twój chłopak – oświadczył. Chciałam coś powiedzieć jednak, jedyne na co było mnie w tym momencie stać to poruszenie wargami. Gwałtownie odwróciłam głowę w stronę miejsca, gdzie przed chwilą stał Will. Chłopaka już tam nie było. Nadal ciężko oddychałam ale mój oddech wracał powoli do normy. Spojrzałam na Harry’ego, on uważnie mi się przyglądał, zawahał się, a po chwili pocałował mnie w policzek. Zmarszczyłam brwi ze zdziwienia i spuściłam wzrok, jednak jeszcze bardziej się speszyłam, ponieważ chłopak na mnie siedział okrakiem.
   -Mógłbyś zejść ze mnie? – zapytałam zawstydzona.
   -Jasne – odpowiedział spokojnie i przełożył nogę. Wstałam i otrzepałam się z piasku.
   -Claudia, a w ogóle wiesz gdzie jesteśmy?
   -Nie mam zielonego pojęcia Harry – przyznałam, rozglądając się. Było ciemno, nie każde plaże w Los Angeles są oświetlane. Jednak nawet ulica w pobliżu nie była oświetlona.
   -Nie wiem gdzie jesteśmy, naprawdę – załkałam – nie wiem nawet w którą stronę mamy iść.
   -Kurwa mać, rozładował mi się telefon, ja pierdole! – zaklął Harry – nie martw się, sądząc po temperaturze, braku zapalonych lamp ulicznych oraz położeniu księżyca, którego cholera nie widzę, uważam że dochodzi godzina czwarta.
   -To co w takim razie robimy?
   -A Ty nie masz telefonu?
   -A gdzie miałabym go mieć… został w torebce, która została przy stoliku w klubie. Dobra, może choćby w tamtą stronę. Co Ty robisz?!
   -Szykuje sobie miejsce do spania – rzucił krótko.
   -Jak… to? Chcesz tutaj zostać? Na plaży?! Całą noc?
   -Jeśli rzeczywiście dochodzi czwarta to zaraz powinno robić się jasno, chwile się prześpimy i pójdziemy do domu.
   -Nie głupi pomysł! Jestem za tym byśmy poszli – warknęłam.
   -Przecież Ty ledwo na nogach stoisz, z resztą ja też jestem zmęczony.
   -Nie zgadzam się. Ja idę, jak chcesz zostań – rzekłam i ruszyłam na przód. Jednakże już po momencie moje nogi odmówiły współpracy i upadłam na piasek. Uklękłam, podparłam się rękoma, spuściłam głowę i zaczęłam szlochać.
   -No ja też nie dam rady iść dalej – westchnął teatralnie Harry i upadł koło mnie.
   -Nie wkurzaj mnie – jęknęłam – jestem wyczerpana psychicznie.
   -Fizycznie też – powiedział i pchnął mnie ręką. Wylądowałam bezwładnie i nie miałam już żadnej ochoty się ruszyć. Zamknęłam oczy. Bardzo zimny wiatr stał się teraz naszym jedynym przeciwnikiem.


Obudziłam się cała obolała. Pustka w miejscu gdzie było serce nie wypełniła się przez te godziny snu. Otwarłam oczy ale zamiast rozchodzącej się na kilometry plaży dostrzegłam jedynie materiał białej koszulki, który co chwila delikatnie się unosił. Poczułam delikatny ciepły podmuch, w trakcie opadania materiału. Nie ruszyłam się. Spojrzałam kątem oka na moją talie na której bezwładnie leżała ręka. W tym samym momencie owa ręka poruszyła się, ścisnęła moją kość biodrową i przysunęła mnie bliżej białego materiału, który teraz stykał się z moim nosem. Wyczułam usta na moim czole i większy podmuch ciepła. Zamknęłam oczy i ponownie zasnęłam.

   -Czas wstawać – obudził mnie cichy, lekko ochrypły głos – już jest dzień, słońce wzeszło, robi się ciepło.  Otwarłam jedno oko. Znowu dostrzegłam jedynie biały materiał. Podniosłam głowę ku górze. Z góry przywitał mnie uśmiech Harry’ego.
   -I jak spało się dobrze? Było Ci bardzo zimno? Pokiwałam przecząco głową.
   -Czyli nie spało Ci się dobrze? – zapytał ze śmiechem.
   -Dobrze mi się spało, tylko zimno nie było… znaczy dobrze, że zimno nie było – wybąkałam, siadając.
   -No to co? Ruszamy do domu?
   -No tak – odpowiedziałam, wstając i otrzepując się z piasku, który był już wszędzie.
   -To którędy panno Drake?
   -Skąd znasz moje nazwisko?
   -Przeczytałem w waszym studiu tanecznym – odparł, puszczając mi oczko.
   -Już wiem gdzie jesteśmy! Kurde tu blisko jest mój dom, trzeba tylko przejść przez lasek. Jasna pogoda!!! Byliśmy tak blisko.
   -Ja tam nie żałuję dzisiejszej nocy.
   -A i jakby co, to co było na tej plaży, na tej plaży ma pozostać Harry. Idziemy do mnie, odwiozę Cię.
   -Ale czemu ma tu pozostać? – zapytał lekko zmartwiony, lecz ja to pytanie zignorowałam, pomimo tego, że chłopak powtórzył je z pięć razy podczas drogi do mojego domu. Po cichu weszliśmy do domu. Wszyscy prócz mojej mamy jeszcze spali.
   -Claudia! Co się stało? Wiesz jak się martwiłam, nie odzywasz się, nie piszesz. Dopiero Rosie zadzwoniła, że coś się wydarzyło z Will’em. Ale sama nie potrafiła mi powiedzieć co się stało. To prawda?
   -Mamo nie martw się, jestem prawie cała ale zdrowa. Pozwolisz, że przedstawię Ci Harry’ego. Mamo to Harry. Harry to moja mama Agnes. Harry jest z tego zespołu dla którego będziemy pracować.
   -Miło panią poznać. Oj Claudia, pracować to tak brzmi… dziwnie – odparł zmieszany.
   -Widzę, że dzisiejsza noc nie należała do łatwych sądząc po tym, że piasek masz nawet w uszach. To może niech Harry się wykąpie, a Ty znajdź coś w ubraniach Alex’a dla niego na przebranie. A ja w tym czasie zrobię wam śniadanie.
Poszliśmy na górę, dałam chłopakowi ręcznik, a ja sama poszłam do pokoju mojego brata.
  -Hej! Pobudka, wstać, koniom wody dać! – wrzasnęłam – Alex wstawaj!
   -Czego chcesz? Jest dopiero po siódmej rano – warknął i nakrył się kołdrą.
   -Potrzebuję jakiejś koszulki i spodni, bo kolega nie ma się w co przebrać.
   -Eee… właśnie, coś posłyszałem, że miałaś kłótnie z Will’em – zaśmiał się.

   -Zdradził mnie – odpowiedziałam stanowczo.
   -Co?!!! – ryknął Alex i tak się zamachnął ręką, że aż spadłam z jego łóżka.
   -Co zrobił! Powtórz!
   -To co słyszałeś, zdradził mnie.
   -Co za skurwysyn! Ale, że buzi, buzi z jakąś inną laską?
   -Chciałbyś, widziałam jak do kibla razem włażą – mówiłam bez uczucia, przeglądając gadżety brata poustawiane na półkach.
   -Nie no kurwa! A chciał ode mnie gry jebaniec pożyczyć. Dupidajek jeden. Kurwa mać, ja go rozjebie!
   -Dobra przestań przeklinać, bo sąsiadów pobudzisz. Nie chce mi się o tym gadać, daj mi te ciuchy i spadam.
   -Pogadamy jak się obudzę. Ciuchy weź jakieś z szafki, byle nie te w których mnie często widzisz – oznajmił, obrócił się na lewy bok i zasnął.
Wzięłam jakąś szarą koszulkę z nadrukiem i materiałowe trzy-czwarte spodenki. Weszłam do swojego pokoju, w łazience leciała woda, czyli Harry się jeszcze kąpał.
   -Harry, zostawiam Ci tutaj ciuchy na łóżku, ja wyjdę, jakby co – krzyknęłam zza drzwi.
   -Dobra nie musisz wychodzić – powiedział i zanim zdążyłam wyjść chłopak wyszedł z łazienki owinięty ręcznikiem w pasie.
Speszona odwróciłam się dwa razy na pięcie i w końcu podeszłam do okna i udawałam, że czemuś się z zaciekawieniem przyglądam.
   -Fajna reakcja – zachichotał. Wyjęłam ciuchy z szafki i powędrowałam do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz, ponieważ obawiałam się, że Harry mógłby być na tyle bezczelny i po prostu wejść. Wzięłam szybki ale dokładny prysznic i po niespełna 10 minutach byłam już wykąpana i ubrana. Wyszłam z zaparowanej łazienki, ślicznie pachnąc grejpfrutowym płynem do kąpieli.
   -Mogłeś zejść już na dół, moja mama pewnie już nam śniadanie uszykowała – oznajmiłam chłopakowi, który stał koło szafki na której stały zdjęcia.
   -Eee… wolałem poczekać.
Podeszłam do kubła na pranie i wrzuciłam do niego brudne rzeczy. Odwróciłam się i zauważyłam przed sobą Harry’ego. Chłopak pomału zaczął iść w moją stronę, a ja tyłem oddalałam się od niego.
   -Może już pój… - nie dokończyłam, ponieważ chłopak rzucił się na mnie i wylądowaliśmy razem na łóżku. Otworzyłam oczy i znowu dostrzegłam, że jestem w niekorzystnej pozycji.

   -Zejdź ze mnie – mruknęłam. Harry jednak nie posłuchał ale w zamian zakleszczył mi nadgarstki rękoma na wysokości głowy. Zacisnęłam oczy, zaczęłam się wyrywać i szarpać. Nagle jego usta spoczęły na moich. Zaczęliśmy się całować. Chłopak pozwolił wyswobodzić mi swoje ręce. Swoją dłoń wsunął pod moje plecy, a drugą przytrzymywał mi głowę. Na początku moje ciało znieruchomiało, nie mogłam zupełnie nic zrobić, jednak po chwili postanowiłam go odepchnąć. Nabrałam sił by już to zrobić, kiedy Harry położył się w połowie na mnie i swoim ciężarem uniemożliwił mi odepchnięcie go. Zaczęłam odchylać głowę do tyłu, jednakże chłopak to przewidział i dłonią przytrzymał mi ją. Odwróciłam, więc ją na bok, a on przestał, spojrzał na mnie z kpiną i pocałował w policzek.
   -Złaź ze mnie, natychmiast – warknęłam półgłosem. Chłopak wykonał polecenie.
   -Ale na początku Ci się podobał, bo się ze mną całowałaś – zaczął.
   -Nie – odpowiedziałam stanowczo, otwarłam drzwi, wyszłam na korytarz i schodami zeszłam do kuchni.



Hejo <3  Rozdział 10 !!!!! Chciałam podziękować za ponad 3 tysiące wyświetleń *_* oraz za wszystkie komentarze od Was <3 Na prawdę to wszystko mobilizuje do pisania :D Miłego czytania ;)

|Drake| ;)


wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 9


   -Hej… o sorki, nie wiedziałem, że się przebierasz – pojawił się nagle w drzwiach chłopak z burzą loków na głowie, zasłaniając jedną dłonią oczy.
  -Spokojnie, już się przebrałam, możesz odsłonić oczy – powiedziałam, zakładając torbę na ramię i podążając w stronę wyjścia z szatni.
   -Aaa… widziałaś może Zayn’a?
   -Niestety nie… cały czas tutaj siedziałam.
   -Cholera, pewnie poszedł na ćmika. Palisz? –zapytał.
   -Nie, nie mam po co – odpowiedziałam z uśmiechem. Chłopak zaśmiał się, przepuszczając mnie w drzwiach.
   -Ty jesteś Claudia, dobrze zapamiętałem? – przytaknęłam.- a tamte dwie koleżanki co tak przeżywają… jak miały na imię, proszę przypomnij mi.
   -Rosie i Zoe. Dwie wasze największe fanki, gadają o Was od miesięcy – oznajmiłam puszczając oczko chłopakowi i zabierając klucze z zza lady by zamknąć studio.
   -No wiesz… - zaczął Harry opierając się ramieniem o blat recepcji – tak działam na wszystkie kobiety.
   -Naprawdę? Dziwne… jestem kobietą, a jednak nie działa na mnie ten Twój urok osobisty.
   -Czasem wymaga to trochę czasu – mówił, patrząc w moją stronę gdy zamykałam tylne drzwi studia.
   -Doprawdy? Bardzo ciekawe – stwierdziłam lekko znudzona tą rozmową. W tym samy czasie wszedł Niall z Liam’em.
   -Znowu podrywasz Harry? – zapytał ze znudzeniem w głosie Liam.
   -No właśnie nie idzie mi to jakoś dzisiaj …
   -Pamiętajcie, że ja tutaj cały czas jestem – zwróciłam się do nich. Chłopacy parsknęli śmiechem.
   -A w ogóle to gdzie idziemy? – spytał Liam.
   -No jeszcze nie wiem… pewnie do centrum miasta…
   -Ja bym mógł coś zjeść – wtrącił Niall.
   -… to Ty naprawdę jesteś taki głodomór? Możemy iść do jakiejś restauracji.
   -Restauracji? A fast food’ow nie macie? – zdziwił się blondynek.
   -No pewnie, że mamy. To możemy iść do Mc’Donalda. Widzieliście gdzieś chłopaków ode mnie? I dziewczyny?
   -Chłopacy stoją z Zayn’em na ćmiku, a dziewczyny chyba też – oznajmił Liam, wskazując kciukiem na drzwi za sobą. Po chwili dołączyliśmy do reszty i wszyscy ruszyliśmy w stronę centrum.
   -No więc wróćmy do naszej rozmowy – podszedł do mnie Harry, biorąc mnie pod rękę.
   -Fantastycznie ale raczej mało mnie obchodzi ile lasek na Ciebie leci. Przepraszam. Zupełnie nic mnie to nie obchodzi.
   -No nie dziwię Ci się, bo naprawdę jest ich mnóstwo.
   -Czy Ty chłopcze szukasz wrogów – przerwałam mu. Usłyszałam głośny śmiech Zayn’a i Niall’a, którzy szli tuż za nami.
   -Dobra Harry skończ – odezwał się Zayn, wciskając się pomiędzy nami.
Dobre dwie godziny zleciały nam na pokazywaniu chłopakom miasta, następnie poszliśmy do Mc’Donalda, ponieważ nikt już nie znosił marudzenia pana Niall’a, który cały czas nudził, że natychmiast musi coś zjeść, bo w innym razie padnie i reszta chłopaków będzie musiała go nosić.
Gdy postanowiliśmy już wracać, Louis, Chris oraz Oliver wpadli na pomysł by przejść się do klubu, jeszcze tego wieczoru. Ja osobiście nie miałam chęci ale z tego powodu, że Zoe nie mogła zostać z nami, a Rosie bardzo mnie błagała bym została, ponieważ nie chciała iść z samymi chłopakami, zgodziłam się.  Rosie zależało na tym by spędzić jak najwięcej czasu z One Direction, tym bardziej, że zauważyłam, że nie źle zaczęła dogadywać się z Liam’em. Całą dzisiejszą drogę jaką przemierzyliśmy, dziewczyna szła koło niego i jadaczki im się nie zamykały. Jeszcze przed wyjściem do klubu zadzwoniłam do Demi z pytaniem czy nie chciałaby pójść z nami, tym bardziej, że nadarzyła się taka okazja. Dziewczyna jednak znajdowała dziwaczne wymówki dlaczego nie może iść. W końcu ją zignorowałam i lekko wkurzona na nią rozłączyłam się. Byłam pewna, że gdy tylko wejdziemy do klubu to nasze ścieżki się rozdzielą. Jednak pomyliłam się. Chłopacy trzymali się cały cza blisko mnie i Rosie. Podczas gdy szli po drinki i inne napoje, co prawda flirtowali ale cały czas wracali do naszego stolika. Prawie każdy z nich tak właśnie robił, prócz marudy Niall’a, który prawdę mówiąc teraz w ogóle się nie odzywał. Siedział naprzeciwko mnie, przyglądał się jak tłumy się bawią ale sam ani razu nie wstał, by chociaż iść do baru. Reszta chłopaków bawiła się przez cały czas, tak samo jak Rosie, którą rzadko widziałam przy stole, a on nie.
   -Czemu nie tańczysz? – zapytałam w końcu.
   -Jakoś… tak… – odpowiedział nieśmiało, spojrzał na mnie, a po chwili spuścił wzrok i wpatrywał się w resztkę swojego drinka.
   -Coś się stało?
   -Nie… jakoś tak, nie lubię podrywać wszystkich dziewczyn po kolei – wyznał.
   -No to tak jak ja. Czekam na tego jedynego. Jakoś mnie nie bawi, zabawa chłopakami.
   -Mam tak samo, marzę o tej jedynej, która będzie dla mnie najważniejsza. Może zatańczymy?
   -Oooo… śmielszy się zrobiłeś widzę. Jasne, chodź.
Weszliśmy w tłum ludzi i zaczęliśmy tańczyć. Zauważyliśmy Harry’ego, który siedział przy jednym z barów i gadał z jakąś laską, popijając mojego ulubionego drinka – pinacolade. Przez co zrobił mi wielką ochotę. Reszta znajomych gdzieś zaginęła, nigdzie ich nie dostrzegliśmy. DJ puścił wolną muzykę ze specjalną dedykacją dla zakochanych, w tym momencie pomyślałam o Will’u. Trochę poczułam wyrzuty z powodu tego, że Will pewnie się znowu martwi o mnie i chcę jak najszybciej się ze mną spotkać, a ja okłamuje go i zamiast ciężko harować siedzę w klubie i się bawię. Przez te rozmyślenia nie dostrzegłam, że właśnie tańczę wolnego z blondynem. Trochę się zlękłam, ponieważ zauważyłam, że tańczę zbyt blisko niego. Ale widocznie mu to nie przeszkadzało, jednak ja delikatnie odsunęłam się od niego, chłopak mimo wszystko to zauważył i spojrzał mi w oczy.
   -Coś się stało? – zapytał z uśmiechem.
   -Nie, nie… wszystko dobrze – odpowiedziałam lekko speszona i poczułam jego dłonie mocniej przyciskające się do moich lędźwi, przez co automatycznie przybliżyłam się do niego. Przerwa między nami była jeszcze mniejsza niż na początku.
   -Chyba troszeczkę przesadzamy – zauważyłam.
   -Przepraszam może masz rację – opowiedział zmieszany i pozwolił mi się oddalić od siebie.
   -Chcesz drinka? – zaproponowałam. Chłopak odpowiedział kiwnięciem, po czym ruszyłam w stronę baru. Zamówiłam dwie pinacolady, ponieważ w końcu ochota na owego drinka mi nie przeszła. Niall gdzieś zniknął, wpierw szedł tuż za mną ale pewnie spotkał jakiegoś kumpla. Obejrzałam się w bok i własnym oczom uwierzyć nie mogłam! Niedaleko mnie siedział Will. Tak, mój chłopak Will! Ja to mam pecha. Szybka akcja, zabieram drinki i odchodzę. Ale cóż to, moje oczy wyleciały prawie z orbity, gdy zauważyłam, że mój chłopak nie siedzi sam, tylko… z jakąś laską! To jeszcze nic nie oznacza, pomyślałam lekko zmartwiona.
   -Mógłbyś się trochę pospieszyć – zaczęłam poganiać barmana. Chłopak podał drinki, ale gdy miałam już odchodzić, to mój chłopak pierwszy się ruszył. Znieruchomiałam przy barze, modląc się by się nie odwrócił. Na szczęście tak się nie stało. Zaczęłam przyglądać się toku zdarzeń. Jego „znajoma” chwyciła go za rękę i pociągnęła w przeciwną stronę. On jednak chętnie ruszył za nią. Po chwili szli równolegle do siebie. Jej ręka powędrowała na jego ramię, zaś jego dłoń wylądowała w tylnej kieszeni jej spodni. Skręcili w korytarz, a ja postanowiłam, że pójdę zobaczyć gdzie podążają. Tego było już za wiele! W owym korytarzu znajdowały się toalety. I gdy doszłam do rogu akurat zauważyłam jak obydwoje w objęciach wchodzą do jednej z toalet. Czułam jak moje serce łamie się na pół. Cholera! Odwróciłam się na pięcie i nie patrząc na nic ruszyłam do przodu, by w następstwie wraz z drinkami wylądować na torsie Harry’ego.
   -Bardzo Cię przepraszam Harry! – zaczęłam go przepraszać i ścierać wylany płyn na jego koszulkę jak gdyby miało to coś pomóc.
   -Nic się nie stało – odpowiedział i chwycił mnie za nadgarstki – lepiej powiedz czemu jesteś taka zagubiona, zdezorientowana? Coś się stało?
   -Nie, nic, wszystko dobrze – skłamałam, spoglądając w górę by dostrzec jego oczy, jednak ginęły w blaskach migoczących kolorowych świateł.
   -Przepraszam ale musze natychmiast wyjść – powiedziałam i wyrywając ręce z jego objęć, popędziłam przed siebie. Przedostałam się przez tłumy ludzi i wydostałam się na zewnątrz. Dzisiejsza noc nie należała do ciepłych ale to dobrze mi zrobiło. Zimny podmuch wiatru targał moim włosami i dawał ulgę moim rozgrzanym policzkom. Łapałam powietrze jak gdybym się dusiła. Miałam kompletny mętlik w głowie. Zupełnie nie wiedziałam co o tym myśleć. Odeszłam trochę od głównego wejścia do klubu i oparłam się o ścianę, aby po chwili ze łzami w oczach zsunąć się i skulić pod nią.
   -Wiedziałem, że coś nie tak… widzisz jak dobrze, że wyszedłem za Tobą – usłyszałam głos Harry’ego.
   -Idź sobie. Wszystko jest dobrze! – warknęłam, chowając głowę w kolana.
   -Jasne – przytaknął i usiadł koło mnie na ziemi.
   -Mówię idź sobie! Nic Ci nie powiem.
   -Nie musisz mi nic mówić, jeśli nie chcesz. Ale pójść to nie pójdę. Nie zostawię Cię tutaj samej.
   -Czego Ty chcesz ode mnie?!
   -Niczego ale wydaje mi się, że Ty potrzebujesz czegoś ode mnie.
   -Nic nie potrzebuję! Tym bardziej od Ciebie – krzyknęłam rycząc.
   -Nawet to, że jesteś dla mnie nie miła, nie zmusi mnie do odejścia. Możesz nawet zacząć mnie bić, a ja i tak nie pójdę – stwierdził, a ja odsłoniłam twarz robiąc bardzo zdziwioną minę.
   -Przecież Ty mnie nawet nie znasz. Znamy się od paru godzin.
   -Ale to nie oznacza, że mam Cię zostawić w potrzebie, co nie? Posiedzimy tutaj tyle ile będzie to potrzebne i może się otworzysz i mi powiesz co Cię trapi, a jeśli nie to posiedzimy w ciszy ale razem. Wzdychnęłam ciężko i oparłam ręce o kolana, a głowę położyłam na rękach.
   -Nie pozbędziesz się mnie – odparł i włożył ręce za głowę opierając się o ścianę.
Siedzieliśmy w ciszy. Moje myśli krążyły wokół Will’a. Czy była by taka możliwość, że bym go pomyliła z innym człowiekiem? Siedział tyłem, czyli raczej była by taka możliwość. Ale to bez sensu, przecież poznałabym własnego chłopaka. To był on na pewno. Chociaż w aktualnej sytuacji wolałabym by to jednak nie było on. Nie no ja nie wierze! To nie może być prawda, Will by mnie nie zdradził, był zupełnie inny niż Nath, po nim mogłam się tego spodziewać ale po Will’u? Po krótkim czasie z klubu wychodziła dość duża grupka ludzi, z ciekawości odwróciłam się w ich kierunku. Zaraz po nich wyszedł Will wraz ze znajomą dziewczyną. Stanęli przed klubem i obściskiwali się. Moje serce już nie istniało, rozsypało się na miliony kawałków lub po prostu odpadło i wleciało do wątroby. W każdym razie w miejscu gdzie powinnam czuć moje serce, jedynie czułam pustkę. Harry domyślił się o co chodzi, spojrzał na mnie i jakby nigdy nic jego kąciki ust wygięte były ku górze. Poczułam, że mój żołądek już nie wytrzymuje.
   -Kurwa! – krzyknęłam sama nie wiedząc czemu i gwałtownie wstałam. Większość ludzi na ulicy zwróciła na mnie uwagę, wraz z moim chłopakiem i jego koleżanką. Pomimo tego, że było ciemno, a latarnie uliczne nie oświetlały wiele, zauważyłam, że Will mnie rozpoznał. Odepchnął znajomą i stanął w niedalekiej odległości naprzeciwko mnie.
   -Ja, ja, ja… Ci wytłumaczę… - zaczął się cicho jąkać.
   -Yhy… serio? A wypad do toalety też? – powiedziałam spokojnie i zaczęłam iść w odwrotnym kierunku ale jeszcze przed tym wpadłam na Harry’ego, który stał tuż za mną. Chłopak cicho zachichotał, a gdy ja go w milczeniu ominęłam, chwycił mnie ponownie za nadgarstek.
   -Zostaw ją! – usłyszałam krzyk Will’a, za pewne skierowany do Harry’ego. Rzuciłam okiem na chłopaka w lokach, miał w dupie co do niego Will mówi, jego zmartwiona twarz była skierowana ku mnie.
   -Mówiłem zostaw ją!!! – ponownie krzyknął Will ale jeszcze głośniej niż poprzednio. Gdy poczułam, że dłoń Harry’ego rozluźniła uścisk, wyrwałam swoją rękę i zaczęłam biec przed siebie. Za sobą usłyszałam dziwny niespotkany jeszcze dźwięk ale wolałam się nie odwracać, by sprawdzić jaka rzecz wywołała takie brzmienie.
  -Claudia! Nie uciekaj! – usłyszałam za sobą wrzask Will’a. O kurde! Czego Will może chcieć, że za mną biegnie. Uciekałam ile sił w nogach, skręcając w różne ulice uważnie patrząc aby nie skręcić w uliczkę ze ślepym zaułkiem. Było by to dość niefortunne. Moje gardło zaczęło boleć, a płuca opadały coraz ciężej w dół i jeszcze ciężej podnosiły się w górę. Moje nogi powoli traciły tępo. Zaś mój przeciwnik najwidoczniej się dobrze trzymał, ponieważ był o krok ode mnie. Zaczęłam panikować i skręciłam na plażę. Bieg po plaży był jeszcze trudniejszy ale nie tylko dla mnie, Will również znacznie zwolnił. Łydki zaczęły piec boleśnie ale próbowałam nie zwracać na to uwagi. Dostałam się na zmoczony przez fale piasek i od razu przyspieszyłam. Odwróciłam się, mój chłopak właśnie próbował dostać się bliżej brzegu, był tuż, tuż. Nie nauczona do biegania na taki dystans, dyszałam jak lokomotywa. Will miał przewagę, ponieważ biega na co dzień, potrzebne mu to do gry w rugby. Byłam już wycieńczona!








 Hej Wszystkim :) Rozdzialik 9, mam nadzieję, że Was się spodoba :D Rozdział następny dodam jeszcze w tym tygodniu ;) Potem mogę niestety znowu się wlec z następnymi ale to dla tego, że zaczynam szkołę i czasu dużo mieć nie będę ;c Życzę miłego czytania :)) Pozdrowienia ;)
|Drake| ;)